Malowanie RWD-5Drewniane śmigło RWD-5Podstawka pod RWD-5Nakładanie KalkomaniiPrace wykończeniowe

RWD-5

ZTS Plastykl 1:72


PRODUCENT I SKALA
ZTS Plastyk 1:72
POZIOM WALORYZACJI
DODATKI
Brak
TECHNIKA
Pędzel, farby akrylowe, surfacer spray

POZIOMY WALORYZACJI

Dotyczy samodzielnego wykonania dodatków oraz modyfikacji bez użycia zakupionych części.

– Prosto z pudła
– Lekkie modyfikacje, na przykład pasy foteli
– Jak wyżej + użycie dodatkowych elementów jak druty, igły lekarskie itp.
– Jak wyżej + dorabianie prostych elementów w oparciu o zdjęcia.

– Jak wyżej + zastąpienie części kalkomanii malowaniem, dorabianie wielu dodatkowych części w oparciu o zdjęcia itp.
– Jak wyżej + praca z planami, trasowanie linii, nitowanie i inne zaawansowane prace.

DODATKI

Zakupione dodatki, dedykowane dla danego modelu – na przykład części fototrawione, żywiczne itp, dodatkowe kalki, pasy czy maski.

TECHNIKA

Wcześniej założona technika malowania, obejmuje narzędzia do malowania, rodzaj farb oraz dodatkową chemię, która pomaga przy pracy.


Malowanie RWD-5

Malowanie RWD-5 ZTS Plastyk

Bryła samolotu już w komplecie więc przyszła pora na Malowanie RWD-5. Bez zmian – maluję pędzlem + farby akrylowe. Stosowałem płaski pędzel syntetyczny Royal & Langnickel do powierzchni oraz pędzel zerówkę z naturalnego włosia Kolibri do drobnych poprawek.

Farby jakie zastosowałem: Revell Aqua 99 oraz Vallejo Model Color 70.957 Flat Red. Malowanie RWD-5 zacząłem od góry płata i kadłuba, następnie zamaskowałem oszklenie i przejechałem resztę kadłuba oraz spód płata. Z farby revella jestem średnio zadowolony – na szczęście już się kończy i przerzucam się na Vallejo. Mimo wszystko, nie wyszło tak źle. Oczywiście każdą farbę kładę cienkimi warstwami, wcześniej odpowiednio rozcieńczonymi odpowiednimi Thinnerami. Vallejo mimo rozcieńczenia, świetnie pokryła za pierwszym razem i nie musiałem powtarzać malowania.

Do łuku na kadłubie, pierwszy raz zastosowałem taśmę tamiya do łuków. Efekt świetny, mimo bardzo nierównej i chropowatej powierzchni. Wystarczyło tylko kilka poprawek wcześniej wspomnianym pędzlem kolibri. Usterzenie pionowe maskowałem taśmą malarską, jednak tam było więcej do poprawiania niż w poprzednim przypadku. Malowanie RWD-5 zakończyłem na nosie i poprawkach przy oszkleniu.

 

 

Drewniane śmigło RWD-5

W międzyczasie zabrałem się za śmigło. Chciałem uzyskać efekt naturalnego lakierowanego drewna. Przyznaję się bez bicia, że robiłem to po raz pierwszy (nigdy wcześniej nie sklejałem modelu z naturalnie drewnianym śmigłem). Jako podkładu użyłem Vallejo 70.976 Buff. Następnie naszkicowałem sobie słoje, które wypełniłem dwoma odcieniami brązowej kredki akrylowej. Całość lekko przejechałem pomarańczową akrylową kredką.

Na śmigło naniosłem pędzlem płyn sidolux i odstawiłem do wyschnięcia. Nakładanie powtórzyłem dwukrotnie. Następnie pomalowałem kołpak i całość jeszcze raz pokryłem lakierem – tym razem satynowym w sprayu firmy AK. Nie przewidziałem jednak reakcji chemicznej, która zaszła na powierzchni – lakier rozpuścił sidolux co sprawiło, że utworzyła się biała piana. Pozwoliłem jednak wyschnąć i ostatecznie przeźroczysta powłoka wróciła. Niestety utworzyły się mini bąbelki, które widać w makro lub przy bardzo dokładnym oglądaniu z bliska.

 

 

Podstawka pod RWD-5

Nie zostawiając podstawki na ostatnią chwilę (bo trochę trzeba czekać między kolejnymi krokami), rozrobiłem gips budowlany z czarnym i brązowym pigmentem. Rozlałem go do styropianowej tacki, przykryłem wodoodpornym papierem ściernym o gradacji 120, aby uzyskać równą, ale chropowatą powierzchnię. Po wyschnięciu gipsu, posmarowałem go wikolem a na niego przez drobne sitko, przesiałem wyschniętą ziemię. Tak przygotowany grunt zostawiłem na 24 godziny.

Po 24 godzinach, przygotowałem rozcieńczony wikol i rozprowadziłem go po całej wyschniętej ziemi. Przez sitko przesiałem wymieszane dwa odcienie trawy statycznej (nie robię wiele makiet więc jeszcze nie posiadam sadzarki statycznej, ale taką mam w planach). Ponownie pozostawiłem na 24 godziny do wyschnięcia.

Wystarczyło zdmuchnąć nadmiar trawy i podstawka gotowa. Pozostało jeszcze malowanie styropianowego spodu, ale to zostawiłem sobie na sam koniec.

 

Nakładanie Kalkomanii

Przyszła pora na nakładanie kalkomanii na RWD-5. Słyszałem wiele złego o jakości arkuszy, ale nie odstraszyło mnie to i jak zazwyczaj, starałem się wycinać kalkę jak najbardziej po konturach. W ruch poszły mini nożyczki, skalpel oraz żyletka. Wszystkie litery wycinałem oddzielnie, aby zostało jak najmniej przeźroczystego filmu. Odmierzyłem odpowiednie odległości między każdą literą i przystąpiłem do nakładania.

Tradycyjnie używałem płynu pod i na kalki Wamodu. Poszło mi sprawniej niż się spodziewałem – miałem tylko jedną akcję ratunkową przez pomyłkę – mianowicie “A” na górze płata nałożyłem zbyt blisko i w porę zorientowałem się, aby zareagować namoczonym pędzlem. Kalka bez problemu przesunęła się na swoje miejsce. Skruszone “A” pod płatem oraz “P” na kadłubie zamalowałem czarną farbą (wystarczyło postawić dwie kropki).

Kalkomanię zabezpieczyłem lakierem satynowym w sprayu.

 

RWD-5 ZTS Plastyk 002

 

Prace wykończeniowe

Kalkomania gotowa więc zostało tylko wykończenie modelu. Na początku przykleiłem nowy wydech o którym pisałem w poprzednich częściach – dla przypomnienia, wykonany z igły lekarskiej. Wygięty pod odpowiednim kątem i w odpowiednim kształcie, przymocowany klejem cyjanoakrylowym. Wcześniej przygotowałem mocowania rura-kadłub za pomocą pomalowanej na czarno taśmy tamiya i wyciętego z niej bardzo cienkiego paska a następnie “połączenie” całości rozciągniętym plastikiem także pomalowanym na czarno.

Następnie zabrałem się za dokończenie śmigła. Lubię kiedy ono się kręci więc nie mogłem oczywiście tego zostawić. Stworzyłem nowy węższy otwór pasujący do grubości igły lekarskiej. z dwóch igieł lekarskich różnych grubości, utworzyłem “mechanizm”, który pozwolił na kręcenie się.

Cieńsza igła została umieszczona w grubszej oraz przyklejona do śmigła. Jej końcówkę odpowiednio dociąłem i wygiąłem, tak, aby nie wypadła ze środka. Następnie wsunąłem cały mechanizm powoli w nowy otwór i pod sam koniec naniosłem klej cyjanoakrylowy po czym pewnym ruchem dosunąłem do końca.

Śmigło się kręci!

Kończąc budowę, dokleiłem wcześniej pomalowane podwozie, dokleiłem rurkę pitota – także wykonaną z igły lekarskiej. RWD-5 gotowe!

 

 

Podsumowując – mimo obaw, model budowało się przyjemnie. Sporo przyjemności sprawiło mi malowanie RWD-5 mimo małej powierzchni. Wprowadziłem więcej waloryzacji niż wcześniej zakładałem, dlatego też zmieniłem poziom z 2 na 3. Jestem zaskoczony jak przyjemnie całość prezentuje się na półce, mimo kilku wad (między innymi lekko porysowałem nowe oszklenie – dobrałem złą grubość folii plastikowej, ale na szczęście bardzo nie rzuca się w oczy.

Zobacz pełną galerię gotowego modelu: Galeria RWD-5 ZTS Plastyk

Zobacz poprzednie części warsztatu:

Warsztat RWD-5 ZTS Plastyk 1:72 – cz.1 – Inbox
Samodzielna waloryzacja RWD-5 – cz.2