Bf 110 G4 kadłub do kupyPreshading ołówkiemMalowanie kadłuba i pierwszy lakier

Messerschmitt Bf 110 G4

Eduard 1:72


PRODUCENT I SKALA
Eduard 1:72
POZIOM WALORYZACJI
DODATKI
Brak
TECHNIKA
Pędzel, farby akrylowe, surfacer spray, Varnish Spray (Humbrol / AK)

POZIOMY WALORYZACJI

Dotyczy samodzielnego wykonania dodatków oraz modyfikacji bez użycia zakupionych części.

– Prosto z pudła
– Lekkie modyfikacje, na przykład pasy foteli
– Jak wyżej + użycie dodatkowych elementów jak druty, igły lekarskie itp.
– Jak wyżej + dorabianie prostych elementów w oparciu o zdjęcia.

– Jak wyżej + zastąpienie części kalkomanii malowaniem, dorabianie wielu dodatkowych części w oparciu o zdjęcia itp.
– Jak wyżej + praca z planami, trasowanie linii, nitowanie i inne zaawansowane prace.

DODATKI

Zakupione dodatki, dedykowane dla danego modelu – na przykład części fototrawione, żywiczne itp, dodatkowe kalki, pasy czy maski.

TECHNIKA

Wcześniej założona technika malowania, obejmuje narzędzia do malowania, rodzaj farb oraz dodatkową chemię, która pomaga przy pracy.


Bf 110 G4 kadłub do kupy

Śledząc warsztat, pewnie wiecie, że w moim Bf 110 G4 kadłub już sklejony – a przynajmniej jego połówki. Przyszła więc pora na złożenie reszty do kupy czyli doklejenie skrzydeł oraz usterzenia pionowego. Niestety z rozpędu nie zdążyłem porobić zdjęć kiedy pracowałem nad tymi elementami. Krótko mówiąc, nie było problemu także z tymi etapami, więc uzyskałem ładną bryłę ze skrzydłami i statecznikami, ale bez nosa.

Niestety tutaj Eduard poszedł trochę na łatwiznę ponieważ ramka zawiera nosy dla różnych wersji i trzeba było dokleić odpowiedni w dosyć niewygodnym miejscu – co oczywiście dla mnie nie jest problemem natury technicznej, ale osoby, które doceniają łatwą budowę, będą miały już trochę gorsze podejście do tematu.

Tak czy siak – zestawowe KMy w nosie nie podobały mi się, więc sięgnąłem po niezawodne igły lekarskie i wykonałem nowe, wcześniej kopcąc mocno same igły nad zapalniczką. Ten proces już fotografowałem.

 

 

 

Preshading ołówkiem

Po tym jak kadłub dostał nos oraz gondole silnika, które trzeba było lekko obrobić żeby dobrze się spasowały, nadszedł czas na podkład. Większych niedociągnięć nie było, więc po lekkich poprawkach zabrałem się za proces preshadingu.

Na wstępie dodam, że nie do końca lubię ten efekt i samoloty malowane aerografem właśnie po preshadingu, wydają mi się trochę zbyt kartonowe / efekciarskie. Bardziej przypominają piękny render 3D do gier samolotowych typu war thunder niż oryginał. Oczywiście takie prace również podziwiam i biję brawo kiedy widzę świetnie dopracowany efekciarski model, ale każdy powinien mieć swój gust – i taki też ja posiadam 🙂

Biorąc pod uwagę powyższy fakt, preshading ołówkiem był najlepszym rozwiązaniem. Pomyślałem, że spod farby malowanej pędzlem nie będzie mocno przebijała różnica przy liniach podziału, ale zrobię sobie dobry podkład pod późniejszy wash/weathering i tak też się stało. W eduardowski Bf 110 G4 kadłub, skrzydła oraz stateczniki mają świetnie odtworzone linia podziału dlatego też miałem sporo roboty. Do pracy potrzebny był ołówek 4B, dobra strugaczka oraz patyczek do uszu. Ostro zastruganym ołówkiem zamalowałem wszystkie linie. Następnie bardzo lekko przejechałem bokiem rysika lekko poza wgłębieniami linii co dało mi więcej grafitu do rozcierania. Patyczkiem do uszu (wymienianym co jakiś czas) rozcierałem grafit tak, aby uzyskać płynne przejście do podkładowego koloru w kierunku góra dół od strony linii podziału.

Ja tę operację wykonałem od razu na podkładzie, aby efekt był znikomy po położeniu drugiej warstwy farby. Jeśli ktoś chce spróbować tej metody, polecam wykonać proces przed pomalowaniem ostatniej warstwy.

 

 

Malowanie kadłuba i pierwszy lakier

Preshading gotowy, zatem zabrałem się za malowanie dwóch warstw RLM76. Pędzel w ruch i po drugiej rundzie malowania, uzyskałem efekt dokładnie taki jaki chciałem. Preshading widać jedynie gołym okiem w momencie dobrego przyjrzenia się. W świetle przy robieniu zdjęć, efekt praktycznie niewidoczny. Na żywo model jednak nie wygląda jak płaska zabawka.

Pierwszy raz używałem lakieru semigloss od AK i mocno się zawiodłem. Do tej pory używałem jedynie Humbrola satin varnish. Lakier od AK testowałem wcześniej kilka razy z dwoma różnymi końcówkami, jednak nie do końca byłem zadowolony, ale po lekkim polerowaniu filcem uzyskiwałem jakiś efekt. Zabrałem się zatem do psikania kadłuba, jednak lakier zrobił lekką “skórkę pomarańczy”. Nie jest tragicznie, ale nie jest też bardzo gładko. Zaraz po tym, zamówiłem niezawodnego do tej pory Humbrola, którego używałem już w kolejnych etapach i w miarę udało mi się wyrównać powierzchnię.

 

 

Obecnie jestem na trochę późniejszym etapie do którego dotrę w kolejnej części warsztatu, która pojawi się niebawem. Obecnie w Bf 110 G4 kadłub dostał już lekki wash, kalki już nałożone a zbiorniki paliwa czekają na montaż, ale o tym i innych etapach – już w kolejnej części.

 

Pierwsza część warsztatu:

Me Bf 110 G4 Kokpit – Eduard 1:72