Avro Shackleton Inbox

Bf 110 zakończony więc przyszła pora na Avro Shackleton Inbox, czyli moment na który nie ukrywam – długo czekałem. Póki co – sam Inbox zestawu a co do szczegółów i planów wobec samego modelu – w pierwszej części warsztatu, który pojawi się niebawem.

Pominę też historię i informację na temat samolotu bo chcę napisać trochę więcej a co za tym idzie – zostawić także na warsztat. Jak na Inbox przystało – zajmę się samym modelem.

Timeline modelu sięga roku 1967 i pierwszy został wydany przez firmę FROG. Ale bardziej interesuje nas Revell, także w 1996 roku zadebiutowało niebieskie duże pudło z Avro Shackleton MR.3. Oczywiście był to przepak FROGa o którym wspomniałem w pierwszym zdaniu. W pudle znalazły się jedynie nowe kalki. Recenzowany model to jednak nowy zestaw z 2016 roku już w nowym Revell’owskim pudle. W tym roku (2019) pojawić ma się wersja MK.3 z nowymi partami.

Wymiary modelu:
Długość: 37 cm
Rozpiętość skrzydeł: 50,6 cm
Ilość elementów: 193

 

Avro Shackleton Inbox 01

 

Avro Shackleton Inbox – instrukcja

W pudle znajdziemy dużą kolorową instrukcję. Jak to w nowych Revell’ach – jest zszyta, dlatego nie będzie nam się rozlatywała a strony nie będą mieszały. Front pokazuje “propozycję podania” 🙂 czyli sklejony gotowy model. Na pierwszej wewnętrznej stronie oczywiście “instrukcję obsługi modelu” czyli wskazówki jakich potrzebujemy narzędzi, jak wycinać z ramek, jak używać kalkomanii itd.

Następne strony to wykaz farbek potrzebnych do malowania – dostajemy numery tylko i wyłącznie Revella. Lubię nimi malować, jednak kolory są zbyt przekombinowane (za dużo mieszania – kolor kamuflażu to 3 wymieszane farby). Postawię jednak na Vallejo.

Dalej to oczywiście instrukcja składania – przejrzysta, czytelna, dokładnie objaśniona. Ostatnie strony to schemat malowana oraz kalkomanii.

 

 

 

Avro Shackleton Inbox – kalkomania

Kalkomania to także spory arkusz. Zawiera między innymi oznaczenia, napisy eksploatacyjne, pasy czy panele zegarów. Druk ten sam z którym miałem styczność w Corsair F4U-4 więc spodziewam się bezproblemowego nakładania.

Avro Shackleton Inbox – oszklenie

Elementy przeźroczyste to dwie ramki z owiewkami i okienkami. Jest ich trochę sporo, ale wykonane są solidnie, plastik jest lekko grubszy, ale też na tyle cienki, że nie ma problemu z transparentnością. Okna wzdłuż kadłuba są połączone razem – takie rozwiązanie mi nie pasuje i będę je wycinał osobno. Obramowanie owiewek jest subtelne, ale także na tyle wypukłe, aby nie było problemu z dorobieniem własnych masek. Na zdjęciu wykonałem także test transparentności na opakowaniu kredek.

 

Avro Shackleton Inbox – ramki

Przechodząc do konkretów – w pudle znajdziemy 3 worki z jasnoszarymi ramkami. Łącznie mamy ich 6 dużych w tym dwie podwójne. Kadłub podzielony jest na dwie części – część dziobowa z kokpitem oraz reszta z całym pokładem.

Początkujący modelarz mógłby mieć problem ze złożeniem, szczególnie, że producent zaleca wklejenie dziobu do reszty połówkami – czyli najpierw sklejamy połówki kadłuba: dziób – reszta, robimy wnętrze a dopiero na końcu sklejamy połówki kadłuba do siebie, więc łatwo o pomyłkę i problem ze spasowaniem.

Gondole silników w ramkach wyglądają na prawdę imponująco i groźnie. W ramce znajdziemy także łopaty i kołpaki śmigieł – dokładnie 4 pary czyli 8 sztuk.

 

Wnętrze nie jest zbyt bogate (ale to dobrze dla mnie, bo będzie – taki mały spoiler, ale więcej informacji na ten temat w pierwszej części warsztatu 😉 ) ponieważ producent postawił na wygląd zewnętrzny samolotu a ten jest naprawdę imponujący! Nity i linie podziału robią wrażenie, lotki wklejamy oddzielnie i otwierając je – ujrzymy oddany detal.

W kadłubie możemy otworzyć drzwi co pozwoli na zajrzenie do środka a mi ułatwi sprawę (znowu spoiler 🙂 )

 

Tablice zegarów wykonane prawidłowo – także bardzo dobrze odwzorowane a do nich dołączona jest kalkomania. Jednak nie będę naklejał całej – pomaluję je a same zegary wybiję z kalkomanii i nałożę – tak jak zrobiłem to w Bf110.

Drobne elementy także wykonane z dokładnością, bez próby imitacji w postaci czegoś kształtopodobnego.

Jakość plastiku sprawdziłem na ramkach – tnie się dobrze a także jest podatny na obróbkę, więc nie ma się czego przyczepić. Co do nadlewek – jest ich trochę, ale bezproblemowe i nie powinny sprawić żadnego kłopotu.

 

 

Avro Shackleton Inbox – podsumowanie

Wydawało mi się, że moja ocena nie będzie obiektywna, ponieważ Shackleton jest w moim TOP dużych samolotów i prawdopodobnie jest on numerem jeden, dlatego tak bardzo nie mogłem się doczekać rozpoczęcia prac i tak bardzo zależy mi, aby zrobić z niego coś na prawdę porządnego.

Jednak oceniając, muszę być sprawiedliwy i odjąć punkty za mniej bogate wnętrze i kilka nadlewek, dlatego

Moja ocena zestawu to 8/10