Aeroplast M28 Bryza 1/72 inbox

M28 Bryza wydana przez Aeroplast w skali 1/72 to model produkowanego w Mielcu polskiego samolotu transportowego opartego na licencji AN-28. Przypomnijmy, że Aeroplast to polska firma i może nie do końca kojarzy się z dobrymi wypustami (szczególnie starsze), ale z biegiem lat technologia rozwija się, konkurencja rośnie więc można zanotować kilka zmian.

Dodam jeszcze, że mam mały sentyment do tego producenta ze względu na to, że moje pierwsze dwa modele to własnie Aeroplasty – pierwszym z nich był któryś Harrier a drugiego nie pamiętam – byłem zbyt młody (prezent pod choinkę od rodziców) i minęło trochę czasu zanim zająłem się modelarstwem na poważnie, niemniej jednak było to swego rodzaju trigger do hobby.

Pudło zamykane od góry w nowej oprawie graficznej z Artboxem Bryzy z Lotnictwa Wojsk Lądowych 33. Bazy Lotnictwa Transportowego, Warszawa 2014 z koziołkiem matołkiem na kadłubie.  Na pudle informacje – 143 części (doskonała precyzja), szczegółowo odwzorowana kabina pilota, 12 wersji malowania i super kalkomania. Pod spodem jeszcze trzy pozostałe główne wersje malowania. W środku znajdziemy standardowe ramki, ramkę z oszkleniem, dużą instrukcję, duży arkusz kalkomanii.

 

 

 

Instrukcja i kalkomania

Model Aeroplast M28 Bryza w skali 1/72 jest zaopatrzony w dużą czytelną instrukcję. Zszyta w postać zeszytu, ułatwi pracę i zapobiegnie gubieniu / mieszaniu się stron. Pierwsza strona to oczywiście Uwagi, zdjęcie arkusza kalkomanii i dane teleadresowe firmy. Na kolejnych stronach znajdziemy schemat nakładania kalkomanii napisów eksploatacyjnych i wykaz ramek z zabarwionymi na niebiesko częściami do użycia.

Sama instrukcja przypomina trochę tę od klocków LEGO, ale dzięki temu jest czytelniejsza (na pierwszy rzut oka). Dla ułatwienia montażu, w kolejnych krokach, elementy są mocno kolorowane tak jak w przypadku wykazu ramek.

Na sam koniec producent przedstawił wykaz farbek z palety Humbrol, agama oraz FS. Niestety tutaj pierwsza wpadka – dolny rząd kolorów jest źle wydrukowany i niestety nie widać numerów farb co może być bardzo kłopotliwe dla początkujących.

Ostatnie strony to schematy malowania:
LWL 33. Baza Lotnictwa Transportowego, Krzesiny 2013
LWL 33. Baza Lotnictwa Transportowego, Warszawa 2014
Lotnictwo Marynarki Wojennej Republiki Indonezji, Mielec 2007
Lotnictwo Policji Republiki Indonezji, Medan-Polonia 2008
Siły Powietrzne Federalnej Demokratycznej Republiki Nepalu, Katmandu 2008
Siły Powietrzne Socjalistycznej Republiki Wietnamu, Ho Chi Minh (Sajgon) 2014

Co nie daje nam 12 malowań, ale może coś przeoczyłem, jednak dobrze przestudiowałem instrukcję.

Kalkomania to ładny spory arkusz z wieloma wyraźnymi napisami  eksploatacyjnymi. Pod światło kalkomania wydaje się cienka a co najważniejsze – ilość filmu wystającego poza krawędzie jest bardzo mała więc można śmiało ciąć bez konieczności wycinania po konturach.

 

Części przeźroczyste

Aeroplast M28 Bryza jako model samolotu transportowego, ma sporo elementów oszklenia jak na swoje rozmiary. Plastik jest średnio gruby, ale mimo wszystko przejrzysty. Nie ma tragicznej ilości nadlewek a jeśli jakieś występują, wystarczy pociągnięcie ostrym skalpelem. Na pierwszy rzut oka obejdzie się bez piłowania. Niestety zabłąkało mi się zdjęcie testu przejrzystości, ale na pozostałych widać, że jest dosyć klarownie i w ukończonym modelu, na pewno dojrzymy coś w kabinie.

 

 

 

Aeroplast M28 Bryza 1/72 inbox – ramki

Oczywiście jak zazwyczaj na koniec, przechodzimy do głównych czterech ramek. Szary plastik, przyjazny w obróbce (test pilnikiem). Wizualnie całość jest myląca – same ramki wyglądają miejscami topornie ze zgrubieniami, nadlewkami, ale już elementy w nich są gładkie z małą ilością nadlewek i bardzo ładnie odwzorowane. Oceniam oczywiście wygląd, nie dokładność na podstawie planów, ponieważ wyczytałem na jednym z for, że drzwi i okna w kadłubie są delikatnie w innym miejscu – ale to taka informacja dla maniaków sprawdzania wszystkiego na planach. Wracając do jakości – oczywiście spasowanie wyjdzie podczas sklejania i te informację podam właśnie wtedy.

Pierwsza duża ramka to między innymi kadłub, panele, ścianka działowa, drzwi czy dziób. Linie podziału wydawały mi się podobne do tych z nowych Airfixów, jednak po porównaniu stwierdziłem, że nie są aż tak głębokie i wyglądają w porządku, nie można się niczego czepić. Najbardziej ze wszystkich części jestem pod wrażeniem odwzorowania tablicy przyrządów – na prawdę robi wrażenie – wymaga jedynie precyzyjnego pomalowania. Mam mieszane uczucia co do paneli bocznych, przyciski wydają się zbyt potężne, ale może to wina makro, lub faktury plastiku.

 

 

Kolejna duża ramka to głównie skrzydła, lotki, usterzenie i pochodne + koła. Tutaj także widzimy dobrą robotę z liniami. Lotki dostajemy oddzielnie. Nie jestem pewien, ale są one chyba ruchome, nawet instrukcja zaleca sklejać tylko części lotki ze sobą, montując je do skrzydeł / usterzenia pionowego, ale te informacje potwierdzę także w czasie klejenia.

 

 

Ostatnie dwie ramki składają się między innymi na gondole silnika i śmigła i tutaj jeden wielki minus – sposób odlania śmigieł. Dwa śmigła po pięć łopat, każde jest odlane do ramki. Tak nie można! Oczywiście zostanie to odcięte i oszlifowane, ale łopaty śmigieł są jednym z najbardziej eleganckich elementów każdego samolotu i powinny być one idealnie równe i opływowe. Co innego, jeśli byłby to zestaw z wieloma wadami, wtedy wiadomo, że do obróbki dojdą także śmigła, jednak w całkiem udanym zestawie z fajnymi detalami, wypadałoby popracować nad trochę innym sposobem odlania śmigieł. Powstrzymuję się przed “fochem” przez kręcące się śmigła – tutaj szanuję 🙂

 

 

Na sam koniec zostawiłem dziwną rzecz – w stosunku do udanego odlewu z kilkoma nie sprawiającymi problemu nadlewkami. Elementy widoczne są ładne i równe, wręcz gładkie. Jednak w miejscach, które nie są widoczne – w miejscach po wtryskach widać spore ślady po pilniku i to dosyć sporym pilniku. Wygląda to jak obróbka przedostatniej wersji ramek – następnie znów odlew i ponowny wtrysk (nie jestem ekspertem w dziedzinie wiedzy na temat technologii produkcji modeli, znam proces w różnych wersjach, jednak jeszcze nie do końca jestem w stanie określić w jaki sposób został zrobiony dany egzemplarz, ale pracuję nad tym). Nie będzie to widoczne, ale szczególnie w kadłubie może to sprawiać problem kiedy ktoś pokusi się o waloryzację wnętrza (tak jak ja ). Nie jest to jakiś błąd, albo znaczące utrudnienie, jednak dla pełnej recenzji, postanowiłem przedstawić ten fakt.

 

 

Podsumowując inbox Aeroplast M28 Bryza – całkiem udany model rodzimej firmy Aeroplast. Zwolennicy zestawów typu klocki LEGO mogą trochę narzekać – są nadlewki, jest grubszy plastik, są niedokładności ze schematem. Mi to jednak nie przeszkadza, lubię porzeźbić, ale obróbki nie będzie tutaj wiele. Co do szpachlowania nie wypowiadam się – to okaże się w praniu. Faktycznie bardzo fajnie odwzorowana kabina, kadłub pusty, będę go robił samodzielnie. Jak już wspominałem, jedyne co mnie razi to śmigła oraz błąd w druku instrukcji. Całość jednak polecam. Udany model, który nie jest produkowany przez wiele firm, ale na pewno najlepszy ze wszystkich, które można kupić.

P.S – po cichu liczyłem na podłużną tubkę z klejem, która była w każdym aeroplaście a i tak bym z niej nie korzystał. Jednak model nie zawiera kleju 🙂